Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | BARTOSZ GELNER: Nie jest źle
wtorek 25.04.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
BARTOSZ GELNER: Nie jest źle



Popularność na pstrym koniu jeździ. W przypadku aktorów los bywa wyjątkowo kapryśny, bo talent i umiejętności muszą się zgrać w odpowiednim czasie z odrobiną szczęścia. A szczęście w tym zawodzie to ludzie, których się spotyka, miejsca, w których się bywa i wybory, jakich się dokonuje. Bartosz Gelner – młody i zdolny – takie szczęście ma. Ma też wyczucie i instynkt, dzięki któremu zawsze pracuje przy interesujących projektach.

Przede wszystkim nie brakuje mu odwagi i skłonności do artystycznego ryzyka. Wybiera role, które inni odrzuciliby jako zbyt trudne lub przeciwnie – jako zbyt banalne. Całuje się na ekranie z chłopakami i jednocześnie gra w serialach. Jak to zwykle bywa z ludźmi, którym udaje się w życiu, studia aktorskie wybrał w pewnym sensie przez przypadek. Chciał być prawnikiem, socjologiem lub – cokolwiek to znaczy – po prostu humanistą.

W chorzowskim liceum Słowackiego (gdzie, tak, tak!, pełnił rolę przewodniczącego Rady Młodzieżowej) zorientował się, że jego wybory to kalka z marzeń przeciętnego nastolatka. Co drugi kolega chciał być prawnikiem, socjologiem lub chociaż humanistą. Jego zapał nieco ostygł. Dzięki mądremu poloniście i koleżance, która chciała studiować w Krakowie, postanowił złożyć papiery do szkoły teatralnej. Właściwie do wszystkich szkół teatralnych w Polsce, bo egzaminy przypominają zbiorową wycieczkę potencjalnych aktorów po Krakowie, Warszawie, Łodzi i Wrocławiu.

Pierwszy etap krakowskiego egzaminu poszedł mu doskonale. Wszystkie następne – już znacznie gorzej (Bartosz dostał zadanie, aby pokazać „wszystko i nic”; nie pokazał). W efekcie nie dostał się na żadne studia i rok przeczekał w prywatnej szkole przygotowując się do ponownej walki o PWST. Mówi, że porażka była zbawienna. Że uświadomił sobie, czym tak naprawdę jest aktorstwo, jak wiele zależy od osobowości i wrażliwości, świadomego wykorzystywania warsztatu, budowania roli i wzajemnych relacji z partnerem, a nie tylko recytowania wyuczonego tekstu (tę metodę stosuje zresztą z powodzeniem od samego początku profesjonalnej kariery). Dojrzał. Kolejny egzamin zdał śpiewająco. Krakowska szkoła wysyłała wtedy w świat wyjątkowych studentów: Jakuba Gierszała, Tomasza Schuchardta, Dawida Ogrodnika i właśnie Bartosza Gelnera, którzy – choć nie studiowali na jednym roku – znali się doskonale i w jakimś sensie tworzą dziś nową generację polskich aktorów.

Gdzieś na początku drogi Bartosza była „Sala samobójców”. Drugoplanowa, ale odważna rola (Bartosz całuje się z Kubą Gierszałem) zrobiła z Gelnera gwiazdę. Co prawda jeszcze nie pierwszego planu, ale śmiała i ważna dla rozwoju fabuły scena zwróciła na aktora uwagę (głównie mediów). Bartosz zagrał w „Czasie honoru” i „Barwach szczęścia” i… dobrze się zapowiadał. Aż do chwili, kiedy wiosną tego roku zrobiło się głośno o „Płynących wieżowcach” Tomasza Wasilewskiego.

Od czasu premiery Gelner odpowiada na tysiące podobnych pytań: czy trudno było grać z Mateuszem Banasiukiem (nie, przyjaźnili się od jakiegoś czasu, grali razem w serialu); czy trudno było zrozumieć motywacje bohatera (nie, przecież w pierwszej wersji miał grać rolę Kuby, nie Michała), czy nie boi się grać w filmie gejowskim (nie, bo to nie kino gejowskie, a przygotowania do roli polegały na testowaniu postaw całej trójki i pracy na emocjach bez kontekstu płci; to dramat rozgrywający się na poziomie uczuć, a nie wyłącznie płci) itd. Nic dziwnego, że czuje się nimi zmęczony. Nagle stał się gwiazdą, o czym świadczy profesjonalny debiut teatralny w spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego w „Kabarecie Warszawskim”. A co myśli o tym wszystkim Bartosz Gelner? „Nie jest źle” – kwituje.

tekst: Joanna Malicka | zdjęcie: Film Point Group (kadr z filmu „Płynące wieżowce”, reż. Tomasz Wasilewski)
ultramaryna, styczeń 2014














KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone