Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | IGA SŁUPSKA I SZYMON SZEWCZYK: W drodze do scenograficznej czołówki
czwartek 27.04.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
IGA SŁUPSKA I SZYMON SZEWCZYK: W drodze do scenograficznej czołówki

Mają na koncie realizację scenografii do trzech głośnych spektakli teatralnych: „Korzeniec” (2012) w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu (współpraca scenograficzna), „Był sobie Polak, Polak, Polak i diabeł” (2013) w lubelskim Teatrze im. Osterwy i „Gorączka czerwcowej nocy” (2013) w Teatrze Nowym w Poznaniu. Iga Słupska i Szymon Szewczyk – już prawie absolwenci katowickiej ASP, stają się coraz bardziej rozpoznawalni jako autorzy intrygujących rozwiązań scenograficznych.

Nie ograniczają się tylko do nich. Ona szuka swojej artystycznej drogi pomiędzy fotografią a malarstwem. On konsekwentnie oddaje się konceptualizmowi w sztuce wizualnej i ma już wyrazisty styl projektowy (odpowiedzialny jest m.in. za nową, nowoczesną identyfikację wizualną Teatru Zagłębia w Sosnowcu).

Razem, jako duet scenograficzny, zbierają bardzo dobre recenzje. Jak pisze Michał Centkowski, krytyk teatralny: „Ich projekty są zawsze niezwykle oryginalne i sugestywne, nie tylko współtworzą fascynujący oraz pochłaniający widza bez reszty sceniczny świat, lecz niosą z sobą szereg odrębnych istotnych sensów i znaczeń. Choć ich teatralna przygoda dopiero się rozpoczyna, w zrealizowanym w Lublinie według Pawła Demirskiego spektaklu „Był sobie Polak…” udało im się wespół z Brzykiem zrealizować wizję absolutnie fenomenalną. Ewoluując w takim tempie, do absolutnej scenograficznej czołówki dołączyć mogą szybciej niż nam się wydaje”.

Ultramaryna: Dlaczego robicie scenografię?

Szymon: Zaczęło się od powstania pracowni scenografii na ASP w Katowicach. Wcześniej teatru nawet nie lubiłem (może to uraz ze szkoły). Kasia Sobańska i Marcel Sławiński „popychali” nas do zdobywania nowych doświadczeń i sprawdzania się w teatralnym boju i w ten sposób trafiliśmy do Sosnowca do pracy przy „Korzeńcu”.
Iga: Dla mnie teatr był fascynujący od zawsze, chodziłam nawet na kółko teatralne, wiec kiedy u nas na uczelni pojawiła się pracownia scenografii, od razu się tam zapisałam.

Jesteście fanami teatru? Co artystom wizualnym może dać to medium?
Szymon: Praca w teatrze nie pozwala zapomnieć o odbiorcy – w przypadku sztuk wizualnych konfrontacja z widzem (poza wernisażami) nie jest tak bezpośrednia, przez co łatwo odlecieć w jakieś niekomunikatywne, wsobne rejony. Teatr pomaga, przynajmniej mnie, zachować właściwą perspektywę. Poza tym pracując przy scenografii mam dużo pomysłów na sztukę. Nie wiem dlaczego.
Iga: Teatr może być interesującym, inspirującym miejscem, chociaż o dobry teatr dość trudno. Myślę, że teatr jest jednak czymś zupełnie odmiennym niż „świat sztuki”, choć i tam można znaleźć pomysły, które wykorzystuje się później w swoich pracach.

Co najbardziej lubicie w pracy scenografa? Z jakimi wyzwania wiąże się ten zawód?
Iga: Najciekawiej jest chyba, gdy wszystko się zaczyna. Kiedy dostajemy tekst, zastanawiamy się jak to ma wyglądać od strony wizualnej. Wtedy wszyscy razem spotykamy się, omawiamy pomysły. To są fajne momenty. Potem trzeba naprawdę ciężko zasuwać, a potem są próby generalne, kiedy wszystko jest już jasne i można zobaczyć, jak nasze pomysły ze sobą współgrają, co też jest super. Wyzwania bywają przeróżne: od znalezienia sposobu na rozwiązania konstrukcyjne scenografii do dyplomatycznych rozmów z aktorami o kostiumach (czasami bywa ciężko).
Szymon: Najfajniejszy jest moment, kiedy na kilka dni przed premierą wizja, która klarowała się przez ostatnie tygodnie, przybiera fizyczną formę. Cała reszta to ciężka i upierdliwa robota.

Jak pracujecie? Jest jasny podział obowiązków czy na bieżąco dzielicie się pracą indywidualnie przy każdym projekcie?
Iga: Dla mnie praca we dwójkę jest zdecydowanie łatwiejsza, lepiej z kimś na bieżąco konsultować pomysły, a potem podczas realizacji dzielić się zadaniami. No i odpowiedzialność dzielona jest na pół. Muszę przyznać, że Szymon ma czasem ze mną ciężko, gdyż bywam impulsywna.
Szymon: Iga dużo lepiej rozumie kostium, mnie łatwiej ogarnąć techniczne, scenograficzne sprawy. To się oczywiście wszystko przeplata – projektujemy razem, a potem najważniejsze decyzje podejmujemy wspólnie.

Co uważacie za wasze największe artystyczne osiągnięcia?
Szymon: Artystyczne – wystawa „Optymizm” w Rondzie Sztuki. Scenograficzne – zwykle najbardziej lubi się te ostatnie realizacje, więc „Gorączka czerwcowej nocy” w Poznaniu.
Iga: Na pewno dość widowiskowym projektem był spektakl „Był sobie Polak, Polak, Polak i diabeł” realizowany w Lublinie. Reżyser nawet żartował, że wybrał taki tekst, żeby o nas też coś pisali.

Reżyser pomaga wam w scenografii czy pozostawia wolną rękę?
Szymon: U Remika (Remigiusz Brzyk, reżyser „Korzeńca” – przyp. red.) scenografia mocno zazębia się z reżyserowaniem, więc to on zwykle wychodzi z koncepcją. Ale tak się składa, że z każdym spektaklem mamy coraz większy wpływ na scenografię. Koncepcja rodzi się zwykle zbiorowo w czasie wspólnych rozmów, a inspiracje bywają zaskakujące – klatka z metalowych łóżek w „Polaku” powstała pod wpływem teatralnego magazynu – ciasnego labiryntu mebli. Punktem wyjścia z kolei dla „Gorączki” (która zamiast na scenie, grana jest na widowni) był wygląd sali w latach 80.

Dobra scenografia waszym zdaniem to taka, która…
Iga: Nie wychodzi na pierwszy plan, nie przeszkadza w spektaklu, tylko go umacnia.
Szymon: ...nie ściemnia.

Czujecie związek ze Śląskiem?
Iga: Bardzo. Nie wyobrażam sobie innego miejsca do życia. Dużo zaczyna się tu dziać.
Szymon: Dyć!

Jakie są wasze plany i marzenia w związku z pracą scenograficzną?
Szymon: Realizacje co najmniej tak ciekawe jak dotychczasowe i bezkonfliktowe łączenie ich ze sztuką
Iga: Pracować dalej z tak dobrymi reżyserami jak Remik, no i łączyć to z robieniem sztuki.

tekst: Adrian Chorębała | zdjęcie: archiwum I. Słupskiej, S. Szewczyka
ultramaryna, grudzień 2013












KOMENTARZE:

2013-12-15 15:23
Scenografia do "Korzeńca" doskonała - przemyślana, funkcjonalna, urokliwa. Żałuję, że nie widziałam pozostałych dwóch spektakli. Gratulacje, powodzenia.
Kasia

2013-12-15 15:21
Scenografia do "Korzeńca" doskonała, przemyślana, funkcjonalna . Pozostałych dwóch spektakli nie widziałam, szkoda. Gratulacje i powodzenia.
Kasia


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone