Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | SZTIGAR BONKO: Kop ten bit
piątek 28.07.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
SZTIGAR BONKO: Kop ten bit



Przez całe wakacje, z każdego okna na śląskich blokowiskach, z każdego samochodu, w którym subwoofer stanowi najważniejszą część wyposażenia, leciał tak naprawdę w tym roku tylko jeden kawałek. „Jo kopia ten beat jak w ścianie wungel”.

„Jes żech koszmarem jak Freddy Kruger” – tak przedstawił się jeden z najciekawszych tegorocznych fenomenów, autor rewelacyjnego albumu „Jo Sznupia”, Michał Baj, znany lepiej fanom hip-hopu jako DJ Eprom. Udało nam się z nim porozmawiać tuż przed początkiem pierwszej trasy koncertowej Sztigara Bonko.

Ultramaryna: Godomy czy rozmawiamy?

Sztigar Bonko: Nie, zróbmy to po polsku.

Zacznijmy od podstawowego pytania: skąd na Śląsku taka fascynacja Cypress Hill? Najpierw Kaliber 44 ze swoim psychorapem, który odwoływał się bezpośrednio do ich twórczości, a teraz – kilkanaście lat później – ty. Przede wszystkim dlatego, że Śląsk jest brudny i ciemny dokładnie tak, jak brudne i ciemne są bity DJ-ów z Cypress Hilla czy House Of Pain. Tego typu brzmienia świetnie się wpisują w ten industrialny klimat. Nie mamy tu zbyt wielu atrakcji turystycznych, ładnych miejsc, pięknych rynków – ja na przykład pochodzę z miasta, w którym nie ma żadnego rynku – a dookoła są po prostu blokowiska i kopalnie. To wszystko doskonale pasuje do klimatu znanego chociażby z mrocznych, ciemnych okładek Cypressa.

A nie bałeś się, że taki powrót do retro klimatów, w momencie kiedy polski hip-hop poszedł w zupełnie inną stronę, nie znajdzie większego zrozumienia u odbiorców? Nigdy nie robiłem muzyki po to, żeby komuś się podobała – to po pierwsze. Tworzę ją przede wszystkim po to, żeby wyrazić samego siebie. Taka muzyka od zawsze mnie fascynowała. Po drugie, pracując nad tą płytą, założyłem sobie, że nagram album na takich bitach, jakich jeszcze nikt w tym kraju nie robił, przynajmniej nie na tym poziomie. Chciałem pokazać, że pomimo upływu 20 lat nadal można to zrobić. Wreszcie udało mi się skompletować niezbędny sprzęt, wiedzę oraz umiejętności, żeby zrobić to, co zawsze chciałem. Nagranie „Jo Sznupia” to jest dla mnie spełnienie marzeń – od dziecka chciałem być członkiem Cypress Hill czy House Of Pain i wreszcie w pewnym sensie się nim stałem. Z jednej strony była to podróż sentymentalna, a z drugiej świetna zabawa. Uwielbiam się śmiać, również z samego siebie, dlatego też chciałem choć raz nagrać zabawną, wesołą płytę, a nie nawijać ciągle o tym, co się dzieje pod blokiem czy na ulicy.

Właśnie, jak się z tym czujesz, że płyta, która miała być początkowo żartem, staje się jednym z najgłośniejszych hiphopowych albumów tego roku? Masz przecież za sobą solidną karierę muzyczną, kilka płyt, tytuły mistrzowskie na zawodach DJ-skich, a ludzie dowiadują się o tobie trochę tak, jak o Tymańskim, który po zrobieniu sporej rewolucji w jazzie nagrał „P.o.l.o.v.i.r.u.s.” i nagle stał się rozpoznawalny poza swoją niszą. Faktycznie, zrobiłem parę innych rzeczy i trochę może to tak wyglądać, ale wydaje mi się, że po prostu trafiłem z tym albumem w dobry moment, wstrzeliłem się we właściwy czas. Pomysły na ten album powstawały w 2004-2005 roku, kiedy jeszcze pracowałem na kopalni. Kawałki zarejestrowane w ramach dowcipu z byle jakimi podkładami i na słabych mikrofonach krążyły sobie po różnych domówkach na Śląsku, gdy spotykaliśmy się ze znajomymi i właściwie wcale nie myślałem o tym, żeby wydawać je w jakimś oficjalnym i bardziej profesjonalnym obiegu. W międzyczasie, po 20 latach od wydania najbardziej klasycznych płyt gatunku, do klubów zaczął wracać bom-bap, tradycyjny, true-schoolowy hip-hop. Okazuje się, że to właśnie ten rodzaj hip-hopu jest nadal najlepszym imprezowym gatunkiem, a ludzie się przy nim świetnie bawią. Moja płyta wstrzeliła się w to wszystko trochę przypadkiem, ludzie po prostu chcą czegoś żywszego, a nie tylko zamulonych bitów na plastikowych brzmieniach.

Jak właściwie powstają teksty Sztigara? Poza tym, że są oczywiście po śląsku, widać u ciebie olbrzymią fascynację kulturą gamerską. Skąd w twojej twórczości tak wiele odwołań do gier, komputerów i konsol? Wychowywałem się w latach 90., kiedy po upadku poprzedniego systemu wybuchła największa chyba rewolucja technologiczna. Dostaliśmy MTV, dostaliśmy „Yo! MTV Raps”, dostaliśmy komputery Commodore, pierwsze konsole i Amigi. Wszystko na raz, cały dobrobyt, łącznie z Coca-Colą i sportami typu wolna amerykanka. To wszystko się na nas nagle zwaliło i to jest moje największe szczęście, że mogłem wtedy dorastać i chłonąć to po prostu jak gąbka. Wychowywanie się w tych czasach miało na mnie największy wpływ, stąd taka ilość odniesień do tej kultury w moich tekstach. Podobnie zresztą jest z muzyką – nie ma dziś takich kapel, jak te, które w tamtych czasach robiły na mnie ogromne wrażenie i do dziś – po dwóch dekadach – wciąż brzmią świeżo. I na dodatek były one wtedy w normalnym obiegu, Nirvanę, rocka czy hip-hop puszczano wszędzie, nie było tego tak ostrego współczesnego podziału na masową popkulturę i niszowy underground. Wracając natomiast do samych tekstów, muszę przyznać, że traktuję je trochę po macoszemu. Dla mnie rapowanie do mikrofonu jest przede wszystkim czymś w rodzaju kolejnego instrumentu. Najważniejsze jest to, żeby głos płynął, sama tonacja i składnia muszą być rytmiczne, dopasowane do bitu, natomiast same słowa są właściwie drugorzędne. Teksty powstają najczęściej tak, że gdy posklejam już jakiś bit, to puszczam go sobie potem w samochodzie i jadąc do pracy, co zajmuje mi godzinę, nawijam jakieś freestyle, zapamiętuję i w końcu spisuję to na kartkę. Potem nagrywam wszystkie wokale i gotowe.

A jak ludzie poza regionem reagują na rap po śląsku? Doskonale. Ludzie wiedzą, że jestem ze Śląska i nie raz, gdy gram imprezy po całym kraju, słyszę prośby, żebym coś po naszemu powiedział. Jest coś takiego, że język śląski wywołuje uśmiech i sympatię u ludzi spoza regionu, którzy lubią posłuchać czasem czegoś po śląsku. W przypadku Sztigara dochodzi do tego jeszcze ten cały design, to charakterystyczne skrzeczenie – wszystko to jest rewelacyjnie przyjmowane także poza Śląskiem.

A w drugą stronę? Jak pracowałeś na kopalni, to próbowałeś puszczać te wczesne kawałki górnikom? Nie, nie. Nikt tam nie wiedział, że zajmuję się muzyką. Nie było czasu na takie pierdoły, jak rozmawianie o sztuce. Tam przychodziło się do roboty, więc się jakoś nigdy nie uzewnętrzniałem. Ale od moich znajomych, którzy wciąż pracują na kopalni dowiedziałem się, że tam też Sztigar się podoba. Widziałem zresztą niejednokrotnie wpisy górników z konkretnych kopalń w komentarzach pod naszymi klipami. Wiem też, że czasem słychać po szatniach, jak ktoś sobie śpiewa nasze kawałki i strasznie się z tego cieszę. Fajnie, że to się przyjęło i jest też respektowane 800 metrów pod ziemią.

Jedziecie we wrześniu w pierwszą trasę, w tym także po Śląsku, czego możemy się spodziewać? Tak, gram parę koncertów do końca tego roku i na pewno nie będzie na nich żadnego obijania się. Bity są ostre, rap jest energiczny, chcę, żeby to wyglądało jak na imprezach, które grałem na koniec lat 90., czyli regularne pogo i stage diving.

Myślisz, że uda wam się zagrać suport przed Cypress Hillem? Zobaczymy!

tekst: Marceli Szpak | zdjęcie: Marcin Grabski
ultramaryna, wrzesień 2013








WYGRAJ PŁYTĘ

Mamy dla Was trzy płyty „Jo Sznupia” Sztigara Bonko. Aby zdobyć jedną z nich, należy ułożyć dwuwiersz po śląsku nawiązujący do naszego wywiadu ze Sztigarem i umieścić go w komentarzu. Wersy prosimy oddzielić graficznie, np. ukośnikiem.

Wpis należy opatrzyć swoim imieniem i nazwiskiem lub nickiem oraz adresem e-mail. Podanie adresu jest wymagane, można dokonać zapisu z [at] lub ze spacją. Nagrodzimy trzech autorów najciekawszych wierszyków opublikowanych: do 11.09, od 12.09 do 15.09 i od 16.09 do 19.09 (do północy), w każdym terminie wybierając jednego.

Biorąc udział w konkursie zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych przez Ultramarynę w celu przeprowadzenia konkursu.









KOMENTARZE:

2013-09-20 11:35
Płytkę łapie GrzesieK :) Dziękujemy uczestnikom konkursu za wszystkie wierszyki.
red.

2013-09-19 18:05
trza ze sztigarem poczuć wiynzi, a niy jak te gupie gynsi! / bo na ślonsku niy gyngajom ino sztigara słuchajo i przajo!
patkey

2013-09-19 12:25
Somsiod na sztoku pody mnom rycy, że musi szturchelm łoblekać / bo co puscom Sztigara, to mu sie na łeb suje gipsdeka.
Kamil Świech

2013-09-19 10:51
jak żech go usłyszoł to se myśla "co to?"/ tera już nie pytom, godom "leć, gupoto" :D
GrzesieK

2013-09-19 00:21
powiym to yno roz - gańba njy mom dyskietki sztigara bonko! mom ipi! pot rafić cosik! sztigar bonko to je hóncwót cosi pszaje łunaczyć w kalfas, a ślonsko gadko to je szumna bera!
patkey

2013-09-17 17:47
Lubię to!
red.

2013-09-17 12:19
DZIĘKUJĘ! Obiecuję, że niedługo całe zachodniopomorskie będzie brzmieć bitem sztigara ;)
martate

2013-09-17 11:10
martate, Twój synek godka pochyto, płyta wędruje do Ciebie :) Pozostałych zachęcamy do udziału w trzecim etapie!
red.

2013-09-13 14:38
do dwóch razy sztuka abo do trzech - mój synek gorolem, czy to je grzech? może ponbócek sie do mie zlituje i płyta sztigara mi wyrychtuje?
martate

2013-09-12 12:01
Pierwszą płytę Sztigara łapie Kasia za „szwarne hipstery”. Gratulacje! Pozostałym uczestnikom dziękujemy i zachęcamy do udziału w drugim etapie.
red.

2013-09-11 14:39
Atoli jeżech gorol ze Altrajchu, co do Wos auslynder / to godom Wom, że Cypress tysz sam dycki lecioł na cołki karpyntel.
Kamil Świech

2013-09-10 13:03
Przajesz czorny sztigarze gryfnej ślonskiej gwarze, czy beblasz gryfne bery, by być jak szwarne hipstery? ;)
Kasia Rożko

2013-09-06 18:08
sztigarze bonko ciepnijcie mie płytom może mój synek godka pochyto!
martate


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>

FRELE: Pół żartem, pół serio
Miało być śmiesznie, a zaczęło robić się poważnie. Za sprawą śląskiej przeróbki hitu Adele „Hello”, nagranej... >>>

DZIECKO + SZTUKA = GŁOWA PEŁNA POMYSŁÓW
Czym jest edukacja kulturalna dla dzieci dzisiaj? Czy musimy polegać tylko na zaangażowanych nauczycielach, by wpro... >>>

MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgďż˝oďż˝ b��d na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeďż˝one      
hacklink wordpress free themes ankara sexs shop hacklink satış elektronik sigara çeşiteleri